Żywienie dzieci a otyłość u dzieci i dorosłych.

Aurelio


Żywienie dzieci a otyłość u dzieci i dorosłych.

Aurelio

W tym artykule postaram się jasno przedstawić, jak żywienie dzieci wpływa na otyłość u dzieci i późniejszą otyłość osób dorosłych.

Po przekroczeniu drugiego roku życia dziecko jest już wstępnie uformowane smakowo. Oznacza to, że wie mniej więcej, co jak smakuje, do niektórych potraw ma upodobanie, do innych awersję.  

Zakładając, że okres formowania żywieniowego przebiegał normalnie i w tym czasie nie popełniono żadnych poważnych błędów, to dziecko jest przygotowane do zaspokajania tzw. głodu fizycznego. Mówiąc inaczej: dziecko wie, co i jak zjeść, jeśli poczuje powoli narastający głód. Niestety, gdy człowiek ma tylko dwa-trzy lata, to jego samodzielność jest mocno ograniczona. Co ważniejsze dwu-trzylatek podlega silnym wpływom swoich rodziców, babć, opiekunów.

Dwu-trzylatek rozpoczyna proces socjalizacji. Potrzeba więzi społecznych jest naturalna i bardzo istotna. To czas, w którym dziecko uczy się relacji międzyludzkich. Samo będąc całkowicie zależne, ma do zaoferowania nieograniczone pokłady miłości dla bliskich. Mało który rodzic, babcia, dziadek, niania, otoczeni dziecięcym  uwielbieniem, zdają sobie sprawę z tego, jak wielka spoczywa na nich odpowiedzialność za przyszłe losy młodego człowieka.

W czym tkwi “problem”?

Na tym etapie rozwoju, kilkoma powtórzonymi błędami można zaprogramować u dziecka tzw. głód emocjonalny. Głód, w którego zaspokojeniu bierze udział przewód pokarmowy, ale zaspokajane są potrzeby psychiczne takie jak: poczucie bliskości, akceptacji, potrzeba bycia członkiem grupy, potrzeba zauważenia…  

Jak działa głód emocjonalny i jakie skutki wywołuje?

Aby nie sugerować nieodpowiedzialności rodzicom, a zwłaszcza mamom, przeanalizujmy prosty przykład działania i skutków głodu emocjonalnego na sytuacji z przedszkola. Maluchy siadają do obiadu i jest wśród nich dziecko niechętne do jedzenia. Naturalnie przejęta sytuacją pani przedszkolanka działa i perswaduje “niejadkowi” konieczność zjedzenia porcji. Wykorzystuje do tego optymalną i najprostszą dla siebie „metodę nagrody”.  

Pierwsza metoda perswazji

Perswazja może wyglądać tak: Pani ze smutną, zatroskaną miną mówi: “Jasiu zjedz szybko obiadek, dostaniesz w nagrodę deserek”. Dajmy na to, że to pierwsza tego typu sytuacja w życiu 3 letniego Jasia. Jasiu zaczyna jeść, ale nie dlatego, że działa pokusa słodkiego deseru, którego smaku przecież nie zna. Jasiu zjada, by zadowolić swoją opiekunkę, aby przestała mieć smutną minę i uśmiechnęła się do niego, co on odbierze jako akceptację. Można by powiedzieć, że nic wielkiego się nie stało: dziecko zjadło, wszyscy zadowoleni. Powtarzanie takiej akcji spowoduje trwałe emocjonalne związanie słodkiej nagrody z zadowoleniem ukochanej pani przedszkolanki.

Po takim formowaniu, Jasiu będzie podświadomie uznawał, że zadowolenie ukochanej osoby, a co za tym idzie akceptacja i uznanie, wiążą się ze zjedzeniem cukru, który dodatkowo go pobudza i chemicznie uzależnia dając szczęście i błogość. Niestety ten nawyk zostanie z Jasiem, a później z Janem, do końca życia, z czego niekoniecznie będzie on sobie zdawał sprawę. Cukier będzie jego sposobem na stres, zagrożenie, odrzucenie, ale też inne emocje, także te miłe. W efekcie staje się poważnie narażony na otyłość (i choroby degeneracyjne wywołane otyłością), stanie się smakoszem słodkich bułek z fastfoodów, batoników i przesłodzonych napojów.

Podobne sytuacje są dosyć powszechne i raczej nie do uniknięcia, ale świadomość tego mechanizmu jest czymś, co może wiele zmienić w przyszłości dziecka, a także u osoby dorosłej, która skutki działania „przedszkolanki z deserkiem” może dzisiaj rozpoznawać u siebie.

Druga metoda perswazji

Oczywiście podobne skutki mogą wywoływać inne mechanizmy szantażu emocjonalnego, np: zjedz do końca, za mamusię, za tatusia, nie chcesz zjeść za tatusia, nie kochasz tatusia? Możecie nie wierzyć, ale te ubiegłowieczne metody nadal są obecne i jeśli nie stosują ich młodzi rodzice, to niejedna babcia czy niania mówi dokładnie takie słowa, kiedy mama dziecka nie słucha.

Nie chodzi mi o to, żeby prezentować konkretne sposoby wykorzystywane przy kształtowaniu nawyków żywieniowych dzieci. Chcę uświadomić wagę tych pozornie niewinnych zdarzeń, które mogą negatywnie wpływać na przyszłość dorosłego człowieka. Pamiętajmy, że dziecko wszystko bierze na serio. Zanim zrozumie, że pani nauczycielka przybierając smutną minę robi z siebie “aktorkę” i nabierze do jej smutku odpowiedniego dystansu, może stać się grubasem cierpiącym na poważne choroby.

Najczęstsze błędy żywieniowe popełniane przy żywieniu dzieci:

Nie śpij przy stole, tylko jedz – częsta sytuacja przy wyprawianiu dziecka do szkoły lub przedszkola. Pierwszy posiłek dziecko, podobnie jak i dorosły, powinno spożywać około godzinę po przebudzeniu. W przedszkolach dość szybko podawane jest śniadanie, co pozwala spełnić spokojnie ten warunek, gorzej rzecz się ma w pierwszych klasach szkoły podstawowej. Warto mocno zadbać o to, aby dzieci miały możliwość, a wychowawcy, żeby zadbali o zjedzenie śniadania w tym czasie.
Jedz szybciej, wszyscy już skończyli – zanim pokarm trafi do żołądka, powinien być maksymalnie rozdrobniony i wymieszany ze śliną. Proces trawienia rozpoczyna się już w jamie ustnej, gdzie działają enzymy przygotowujące pokarm do trawienia w żołądku.
Nie zdążysz, weź kanapkę do ręki i zjedz po drodze – jedzenie w ruchu to jedzenie w stresie, podobnie jak jedzenie w czasie podróży autobusem w godzinach porannego szczytu. Stres powoduje poważne zaburzenie procesu trawienia. Taka kanapka w większości przypadków zostanie przez dziecko wyrzucona lub oddana psu, ale te dzieci, które ją w pośpiechu posłusznie zjedzą, narażą się na dolegliwości bólowe, a w konsekwencji powtarzania takiego eksperymentu na poważniejsze choroby. Często mówi się, że dolegliwości te wynikają ze stresu związanego z nowym środowiskiem (przedszkole, szkoła), nie łącząc ich w ogóle z niewłaściwym jedzeniem.
Zapchałeś się? Popij soczkiem – w czasie dostarczania pożywienia do żołądka stężenie kwasu żołądkowego powinno być możliwie największe, aby trawienie, zwłaszcza białek, przebiegało sprawnie i było kompletne. Picie napojów (także wody) pół godziny przed, w czasie i godzinę po posiłku, obniża stężenie kwasów trawiennych i radykalnie osłabia proces trawienia. W efekcie do jelita trafiają nie strawione pokarmy, gdzie gniją stając się źródłem wzdęć, kolek jelitowych i chorób, np. tzw. zespołu jelita drażliwego.   

Czy otyłość jest genetyczna?

Oczywiście że tak. Istnieją jednostki chorobowe, które generują otyłość, ale te przypadki stanowią zaledwie kilka procent. Jeśli można mówić o powszechnym dziedziczeniu lub społecznej skłonności do otyłości, to raczej w kontekście dziedzictwa kulturowego. Łatwy dostęp do jedzenia, złe nawyki żywieniowe i zły styl życia, to właśnie te czynniki w głównej mierze odpowiadają za to, jak wyglądamy. Jeśli rodzice są otyli to prawdopodobieństwo „upasienia” dziecka wynosi do 80% i to nie dlatego, że otyłość jest uwarunkowana przez geny, ale dlatego, że dziecko powiela złe nawyki żywieniowe rodziców. I tak, grubiutkie dziecko mające grubiutkich rodziców będzie grubaskiem fizycznym i mentalnym, bo taki wzorzec ma utrwalony. Dodatkowo, na zadawane mu pytania „Czemu jesteś taki gruby, czemu nic z tym nie zrobisz?” ma zawsze gotową odpowiedź: “U nas wszyscy tak wyglądają, nic nie poradzę, to genetyka, mamy grube kości.” Ot, taka właśnie jest powszechna „genetyczna” skłonność do tycia.

W następnym artykule opowiem o zespole jelita drażliwego i żywieniowych sposobach przeciwdziałania tej chorobie.