Zielony Detoks – recenzja książki

Aurelio


Zielony Detoks – recenzja książki

Aurelio

Zielony detoks” to interesująca pozycja z zakresu praktycznego ziołolecznictwa. Dobrze łączy wielowiekową tradycję stosowania roślin leczniczych z najnowszymi badaniami naukowymi. Dobre przygotowanie merytoryczne autora pozwala na poznanie mechanizmów działania poszczególnych roślin na organizm ludzki. Praca napisana językiem zrozumiałym dla każdego, w rzeczowy sposób analizuje rośliny pod kątem zarówno zdrowotnych zalet jak i ryzyka jakie może nieść niewłaściwe stosowanie opisanych roślin. Książka zawiera także receptury i procedury przygotowania przetworów we własnym zakresie.

Książka idealna dla osób interesujących się zielarstwem lub osób opiekujących się osobami chorymi. Bardzo praktyczny poradnik.

Z punktu widzenia dietetyki, warto tę książkę poszerzyć o odrębny suplement z samymi przepisami przetworów i leczniczych nalewek przygotowywanych bez udziału wysokich temperatur i cukru. W podanych w książce przepisach zużywa się w sumie około 8,5 kg cukru. Namawiam, aby cukier (zarówno biały jak i trzcinowy) zastąpić całkowicie miodem, ksylitolem lub syropem klonowym, który sam ma właściwości odtruwające!

Szczególnie spodobał mi się przepis na wykorzystanie liści winogron! Autor poświęca winogronom obszerny rozdział, co bardzo mnie cieszy. Bardzo dobrze wyjaśnia w nim działanie i znaczenie resweratrolu, za co ma u mnie ogromne słowo podziękowania.

Aureliusz Wilk  

 

Rok temu miała miejsce premiera książki Aureliusza Wilka pt. “Filozofia przypraw”. Miałam ogromną przyjemność ją redagować, chociaż praca była bardzo wymagająca, to przyniosła ogromną satysfakcję. Ziołolecznictwem interesuję się, można powiedzieć, od dzieciństwa! Moja babcia nauczyła mnie, że na otarte kolano przykładamy rozgnieciony listek babki lancetowatej. Pamiętam też, jak robiliśmy wspólnie miód z mniszka lekarskiego, a kiedy chorowałam, mama dawała mi syrop z pędów sosny, z cebuli i miód z czosnkiem. Nigdy nie zapomnę też zapachu krzewów czarnej porzeczki. Każdego lata zbieraliśmy całe łubianki jej owoców, miałam wtedy 7-12 lat. Ten właśnie zapach przypomniał mi się, kiedy czytałam książkę pt. “Zielony detoks”. Autor, pan Zbigniew T. Nowak sam określa ten zapach jako “swoisty”. Dobrze powiedziane.

Książka wydana została dość atrakcyjnie. W pełni kolorowe strony są bogate w zdjęcia. Chociaż nie znajdziemy w niej bibliografii i przypisów, w których podano by źródła badań, o których mowa w jej treści, to naprawdę sam autor jest godzien pełnego zaufania i w tym przypadku można ten brak wybaczyć. Jeśli chcesz się dowiedzieć, gdzie były przeprowadzone i opublikowane badania, to nie znajdziesz tu takich informacji, ale domyślam się, że wcale tej wiedzy nie potrzebujesz do szczęścia. Autor natomiast daje w tej książce dużą dawkę wiadomości.

Pan Zbigniew T. Nowak z ziołolecznictwem jest związany od… przez całe moje życie! Kiedy ja miałam dwa lata, on publikował swoje teksty na łamach nieistniejącego już profesjonalnego miesięcznika “Wiadomości Zielarskie”. Kilka numerów mam w swoich zbiorach i uważam je za prawdziwy skarb!

Zielony detoks” to nowoczesne ujęcie tradycji związanej z ziołolecznictwem. Znajdziemy w tej książce opisy roślin i ich owoców, ciekawostki historyczne oraz jasne wyjaśnienie ich właściwości leczniczych. Autor, co ważne, zaznacza przeciwwskazania dla kobiet ciężarnych i karmiących, chociaż muszę dodać od siebie, że warto też ostrożnie spożywać soki z czarnej porzeczki, które przenikają do mleka matki i mogą znacząco rozregulować układ wydalniczy niemowlęcia.

W książce przeważają rośliny polskie, co zgodne jest z ideą odżywiania habitalnego Aureliusza Wilka. Autor wymienia jednak też rośliny występujące na Syberii, w Tybecie i w Japonii, które ostatnio zyskały dużą popularność w Europie. Szczególnie zainteresowała mnie Bakopa!

Niedawno miałam okazję zjeść w jednej z warszawskich restauracji gołąbki zawijane w liściach winogron. W “Zielonym detoksie” bardzo dobrze jest wyjaśnione ich lecznicze działanie i teraz wiem, że będę do tego dania wracać częściej. Polecam spróbować!

Na pewno jest to pozycja warta uwagi, chociażby przez wzgląd na samego autora, który jest bezsprzecznym autorytetem. Przyznam, że osobiście odczuwam pewien niedosyt, bo w książce o detoksie zabrakło pietruszki. Jest za to dokładnie opisanych 25 innych roślin leczniczych, więc naprawdę dużo. Jeżeli i ty, po przeczytaniu “Zielonego detoksu” poczujesz niedosyt i odkryjesz w sobie pasję do ziołolecznictwa i zdrowego odżywiania, zapraszam do zapoznania się z pozostałymi książkami autorstwa pana Zbigniewa T. Nowaka oraz z “Filozofią przypraw” Aureliusza Wilka, w której znajdziesz przepisy, leksykon ziół, zasady komponowania aromatów i smaków, przydatne tabele i 47 roślin które wspierają detoks.

Na koniec zaznaczę jeszcze, że przez detoks, należy rozumieć także odrobaczenie i odgrzybienie organizmu, dlatego tak ważna jest rezygnacja z cukru w tym czasie. Książka “Zielony detoks” zdecydowanie nadaje się dla miłośników domowych przetworów (dżemów, galaretek, konfitur, nalewek), ale można ją swobodnie zaadoptować w terapiach odtruwających, podczas komponowania świeżo wyciskanych soków. O sokach Aureliusz pisał w artykule pt.: “Soki – odpowiedź na zubożone zasoby mineralne warzyw i owoców”.

Barbara Daszuta