Dlaczego ludzie chorują? cz. 1

Aurelio


Dlaczego ludzie chorują? cz. 1

Aurelio

Siedziałem dzisiaj ze swoją przyjaciółką Basią (redaktorką moich literackich poczynań) i rozmawialiśmy o tym, co aktualnie piszemy. W pewnej chwili Basia powiedziała: Napisz o tym, dlaczego ludzie chorują tak ogólnie, jak napisałeś o otyłości. Faktem jest, że moja książeczka „Mucha w Miodzie” o przyczynie otyłości rozeszła się w dużym nakładzie, ale nie do końca zastanawiałem się nad przyczyną tego sukcesu. Ot, po prostu myślałem, że ludzie tyją to i chętnie poczytają. Basia jednak tłumaczy ten sukces dość prostym podejściem do tematu – mówię wprost, że przyczyną otyłości jest przejadanie się, a następnie wskazuję przyczyny takiego przyzwyczajenia. Wróćmy jednak do dzisiejszego wyzwania: Dlaczego ludzie chorują?

Pytanie podstawowe: Co uważasz za największą tajemnicę ludzkości? Czy jest to odkrycie koła? Czy może stworzenie lodówki – tak ponoć uważa większość Amerykanów. A może odkrycie energii atomu, loty kosmiczne, zejście na dno oceanu? Co jest tym największym osiągnięciem naszych czasów?

Największym odkryciem, które powinien przeżyć każdy z nas,  jest uświadomienie sobie tajemnicy, jaką jest ludzkie życie w kontekście niebywałego zjednoczenia z naturą i absolutną siłą sprawczą, która wszystkim, w niezwykle rozumny sposób, kieruje.

Nie chciałbym denerwować nikogo, kto by teraz pomyślał, że zamiast udzielić odpowiedzi wprowadziłem religijnie pobrzmiewającą teorię, którą z łatwością można obalić prostym przykładem, że ateiści też przecież żyją i niektórzy mają się dobrze.  Otóż nie chodzi tu o religie, ale o uświadomienie sobie tego, że nasz umysł (celowo unikam słowa “mózg”), pracuje zarówno świadomie jak i podświadomie.  Jeśli z tym się zgodzimy, bo przecież większość z nas świadomie potrafi dodać 2+2 i wyartykułować jakiś wynik, ale nikt z nas nie wysyła rozkazów do serca czy płuc: skurcz rozkurcz – to czyni nasz umysł podświadomy.  

Wracając do podstawowego pytania: największą tajemnicą ludzkości  jest niezwykła, prawdziwie nieobliczalna i cudowna moc podświadomości.

Świadome zrozumienie istnienia podświadomości

Gdy tylko uświadomisz sobie ten banalny układ i przyjmiesz racjonalnym umysłem, że twoje życie składa się z części świadomej i podświadomej, to zupełnie łatwo będzie Ci także zrozumieć, że to właśnie podświadomość dba o Twoje zdrowie i tylko jeśli zostanie ona wprowadzona w błąd lub organizm zostanie zatruty, ona (podświadomość) ostrzeże nas chorobą i uleczy.

Można wyciągnąć zupełnie prawidłowy wniosek, że jeśli zrozumiemy istnienie podświadomości, to nawet nie rozumiejąc sposobów jej działania, możemy nauczyć się  wyzwalać cudowną moc podświadomości  zapewniając sobie tym samym zdrowie.

Prawda że brzmi świetnie?  Ale jak można świadomie współpracować z podświadomością? Otóż, w latach ‘90 ubiegłego wieku, mój mentor, wspaniały gruziński szef kuchni, zielarz i healer (tak chyba współcześnie nazywa się naturoterapeutów),  powiedział mi następujące słowa: „Aurelio, ty masz w sobie całą potrzebną ci wiedzę i umiejętność, żeby się uleczyć, a nawet żeby nie chorować, niczego nie musisz się uczyć, ty wszystko, co trzeba masz. Musisz wiedzieć, że twoja podświadomość, poza mocą, kryje w sobie niewyobrażalna mądrość i mnogość twoich talentów, z których nawet sobie nie zdajesz sprawy. Wy czasem nazywacie to intuicją lub zbiegiem okoliczności”. Zabrzmiało to dość szamańsko ale był on (i nadal jest) dla mnie wielkim autorytetem. Słowa te przypomniałem sobie, gdy w wieku 34 lat stwierdzono u mnie zwyrodnienie stawu kolanowego kwalifikujące mnie do wymiany kolana na jakieś stalowe coś. Dodam że był to rok 2001 i endoprotezy stawu kolanowego wówczas pozwalały jedynie stać i co najwyżej kuśtykać. Przypomniałem sobie wówczas mojego mentora, nawet się z nim skontaktowałem i on powiedział mi jak ma od teraz wyglądać moja dieta i że mam zacząć, tak jak umiem, medytować, modlić się o naprawę kolana, codziennie kilka razy. Moje kolano nie schodziło z moich myśli i codziennie jadłem galantynki drobiowe z dużą dawką natki pietruszki (zobacz mój przepis). Moje kolano widziałem oczyma wyobraźni: to, jak kość się regeneruje, a zdarta chrząstka narasta. Cały czas chodziłem – nie uprawiałem żadnych sportów, oszczędzałem kolano, ale chodziłem. Po 6 miesiącach poszedłem do lekarza, bo zauważyłem, że od kilku tygodni nie było już obrzęku i… okazało się, że kolano się zregenerowało. Lekarz powiedział, że takie rzeczy raczej się nie zdarzają i prawdopodobnie ktoś mnie wcześniej źle zdiagnozował.

Później po wielokroć widziałem, jak właściwa dieta i moc podświadomości przywracała ludziom chorym zdrowie i młodzieńczą siłę. Zachwyciła mnie wtedy i zachwyt ten trwa do dzisiaj – przedziwna, uzdrawiająca duszę i ciało moc podświadomości, która potrafi pokonać wszelkie ograniczenia i likwidować niedomagania. Wystarczy tylko w nią uwierzyć, ale najpierw trzeba chcieć być zdrowym i w ogóle chcieć żyć!

Pierwsza odpowiedź na zadane dzisiaj pytanie, to: Ludzie chorują, bo nie chcą być zdrowi, a zamiast wierzyć w moc podświadomości, wierzą w diagnozy, które bywają błędne.    

cdn.